Komunikacja i uczucia

Język empatii i akceptacji uczuć

O tym, że bycie rodzicem jest najtrudniejszym zadaniem w życiu człowieka słyszałam już wiele razy. To prawda, bycie rodzicem jest niezwykle trudne, rodzice mają do czynienia z konkretnymi problemami, które wymagają konkretnych rozwiązań, nie pomagają im banalne rady, takie jak „daj dziecku więcej miłości”, ”okaż mu więcej uwagi” i „poświęć mu więcej czasu”. Każdego dnia rodzic styka się z ogromem potrzeb swojego dziecka, które domaga się aby każda z tych potrzeb została zaspokojona „już tu i teraz, w tym momencie, bo dziecko tego chce”.

Niestety nikt z nas nie potrafi kochać idealnie, w sposób pełny i nawet najbardziej kochający rodzic na świecie zrani swoje dziecko. Ale mimo to, może zbudować ze swoim dzieckiem piękną relację, w której dziecko będzie czuło się kochane, akceptowane i bezpieczne.

Niezbędnym narzędziem do zbudowania takiej relacji jest jezyk empatii (empatia to próba utożsamienia się z uczuciami innej osoby) i akceptacji uczuć. „Język empatii nie jest naszą naturalną cechą, nie jest bowiem częścią naszego ojczystego języka, gdyż większość z nas wyrasta z tradycji zaprzeczania uczuciom. Aby władać nim płynnie, musimy się go nauczyć i przyswoić sobie jego metody.” (E. Mazlish & A. Faber).

Autorki serii książek „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały…” E. Mazlish & A. Faber mówią, że „istnieje prosta zależność pomiędzy dziecięcymi uczuciami i ich zachowaniem. Kiedy dzieci dobrze się czują, dobrze się zachowują. Jak możemy im pomóc, aby czuły się dobrze? Zaakceptować uczucia! Problem. Rodzice zwykle nie akceptują uczuć swoich dzieci, na przykład: „Na pewno tak nie myślisz”, „ Mówisz tak, bo jesteś zmęczony”, „ Nie ma powodu, aby się tak niepokoic”. Ciągłe zaprzeczanie uczuciom dezorientuje i złości dzieci. Uczy je także, że nie potrafą nazwać swoich uczuć – nie ufają im.”

W książce „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły” E. Mazlish & A. Faber; podają cztery konkrente wskazówki, dzięki którym rodzic może; pomóc swojemu dziecku, by radziło sobie z swoimi uczuciami a także by nauczyć się budować z swoim dzieckiem relację opartą na zaufaniu:

„Zamiast słuchać jednym uchem, słuchaj dziecka bardzo uważnie. Można się zniechęcić, próbując dotrzeć do kogoś, kto tylko udaje, że słucha. Dużo łatwiej podzielić się swoimi kłopotami z rodzicem, który rzeczywiście słucha. Nie musi nawet nic mówić. Często współczujące milczenie jest tym, czego dziecko potrzebuje.  

Zamiast pytań i rad, zaakceptuj uczucia dziecka słowami: „och”, „mmm”, „rozumiem”. Dziecku trudno jest myśleć jasno i konstruktywnie, kiedy ktoś kwestionuje, obwinia lub poucza. Bardzo pomocne jest zwyczajne: „och”, „mmm”, „rozumiem”. Tego typu słowa, w połączeniu z wytężoną uwagą, zachęcają dziecko do wyrażania własnych myśli i uczuć oraz szukania własnych rozwiązań.

Zamiast zaprzeczać uczuciom nazwij te uczucia. To dziwne. Kiedy usiłujemy nakłonić dziecko, aby odsunęło od siebie złe uczucia – choćby życzliwie – dziecko denerwuje się jeszcze bardzej. Rodzice zwykle nie rozmawiają z dziećmi w ten sposób, ponieważ boją się, że nazywając uczucia dziecka, pogorszą tylko sprawę. Prawda leży pod drugiej stronie. Dziecko słysząć, że to, co czuje, zostało nazwane, doznaje pociechy. Ktoś potwierdził jego przeżycie.  

Zamiast wyjaśnień i uzasadnień, zmień pragnienia dziecka w fantazję. Jeżeli dziecko domaga się czegoś, czego nie może otrzymać, dorośli zwykle logicznie tłumaczą, dlaczego tego nie mają. Często im usilniej tłumaczą, tym dzieci mocniej protestują. Czasami samo zrozumienie drugiej osoby czyni rzeczywistość łatwiejszą do zniesienia.”

Możliwość komentowania Język empatii i akceptacji uczuć została wyłączona